Miesięczne Archiwa: Listopad 2015

Syzyfowe prace

Gdy zaczęliśmy mieszkać razem byłam bezrobotna, sama zaproponowałam, że do tego czasu będę sprzątać i gotować. Na początku jak zawsze, byłam chwalona za efekty, za staranność za to ile serca wkładałam we wszystko co robiłam. W drugim wynajmowanym mieszkaniu pracowałam już w Centrum Handlowym w gastronomii. Zaczynałam prace o 12.00 a kończyłam nawet o 23.00. Nigdy nie zastałam kolacji dla siebie, żeby sobie coś zrobić do jedzenia musiałam pozmywać (mimo że wychodząc do pracy było posprzątane). Przy trzecim mieszkaniu już mi się odechciało ,pamiętam że pracowałam nad morzem, wychodziłam o 8.00 by zdążyć na busa wracałam nawet o 18.00. I to samo, zamiast ugotować coś , zawsze fast food,bo A. był bez sił do czegokolwiek.  Sprzątanie? Nie było jeszcze tragicznie, to była skromna kawalerka, całość miała może z 30m2? Pomagał mi, wtedy jeszcze tak.
Ze względu na psa, szukaliśmy większego -trafiła się okazja, 3 pokoje! Idealnie! Nie wiedziałam co za tym idzie. Na początku znalazłam sobie dorywcza prace w Butiku, z jednej pracy do drugiej jako hostessa, sprzątaczka i tak w kółko. Wszystko po to by żylo się nam lepiej po wieści że na jego wypłatę wszedł komornik. Po traumatycznych chwilach z początku tego roku znalazłam prace (znów) w miejscowości nadmorskiej. Sprawdzałam się, byłam zadowolona,niestety wiązało się to z tym , że zaczynając prace o 8.00 (wychodząc na busa) kończyłam o 23.00 a nawet o 2.00 ! (bywało nawet dłużej, rekord 04.00 rano). Najbardziej zabolało mnie to, że nie usłyszałam swój otuchy , nie…. Słyszałam że się daje, że wykorzystują mnie, powinnam rzucić tą robotę… ale nie brał pod uwagi, że gdy wydawał swoją cała wypłatę i nadgodziny na byle gówno, za moje żyliśmy, za moje jedliśmy, za moje kupował sobie to i tamto… Nie usłyszałam „dziękuje”… I uwierzcie mi że zarabiając na tym sezonie ok. 2500zł nie odłożyłam sobie nic ,zarówno nic sobie nie kupiłam. Wracając do domu, nie było posprzątane, jak miałam jeden dzień to zamiast odpocząć sprzątałam. Gryzłam się w język, aż nie wytrzymałam i rzuciłam tą prace.  Zaczęła się zła passa. Rozumiem, jestem w domu nie mam zajęć, ale nie daje rady sprzątać codziennie. Niby śmieszne,co? Ale uwierzcie, ja nie wiem jak on to robi.. Wraca i dzieje się chaos! Posprzątany pokój znów staje się burdelem, w kątach jego ciuchy, a kuchnia? kuchnia z czystej robi się ohydna! Makaron w zlewie, blat usmarowany pasztetem , pół butelki o coli pływająca w blaszce od ciasta… I tak dzień w dzień, wstaje… zbieram siły i znów robię to samo… Codziennie… i nie słyszę nic, po za tym „co, znów wk****ona chodzisz, o co ci znowu chodzi?!”
Płacze, codziennie-nie ma dnia, w którym nie muszę tego zrobić. Łatwo powiedzieć: „Zostaw to, w końcu posprząta”, ale jak mam to zrobić gdy wszystko jest brudne do tego stopnia, że ja nie mogę zrobić sobie herbaty!!! I muszę umyć daną rzecz, która jest mi potrzebna do zrobienia sobie czegokolwiek do jedzenia…

Niepozorny KAT – mobbing w związku

Kawa już stoi obok, mogę pisać.
Nietypowy temat, niewiele się o nim słyszy a mianowicie mobbing w związku.  Ile ludzi tak na prawdę nie zdaje sobie sprawy że istnieje mobbing w związku?! Próbowałam coś na ten temat znaleść na internecie,owszem -znalazłam ciekawy artykuł.
Sama jestem ofiarą, również sobie z tego nie zdawałam sprawy do tego czasu, aż… nie obejrzałam odcinka „Trudne sprawy”. Szok! ale faktycznie, coś dobrego z tych seriali wynika.

Jestem w „związku” ponad 5 lat. Może z 3 mieszkamy już razem? Cóż po Sylwestrze wszystko się zmieniło diametralnie, co za tym idzie? – kłótnie.  Niby nic takiego, każdy związek przez nie przechodzi, ale mobbing już nie. Szczerze powiem, że jestem przerażona. Bardzo często nasi oprawcy są niepozorni, i w tym przypadku również tak jest. Mój partner idealnie do tego doszedł, w domu bywa „rzeźnia” a wśród znajomych, rodziców czy też w sklepie udaje takiego dobrego człowieka. Szkoda, bo to stawia mnie w sytuacji, że to ja jestem ta niedobra. Po tych wszystkich awanturach idę w kąt i się obwiniam, płaczę, zastanawiam się co znów złego zrobiłam. I o to się rozchodzi! Co złego wtedy robimy? Nic- to jest właśnie zamierzone myślenie przez naszych oprawców.
Przykład z ostatnich dni:
-Robiliśmy razem pizze, po wyjęciu z piekarnika i pokrojeniu jej , poprosiłam A. o pomoc w przeniesieniu jej do pokoju na pergaminie. Niestety nie pomyślałam i pergamin przerwał się, powodując że pizza spadła na ziemie. Uratowane 3 kawałki chciałam zjeść, niestety przy przymierzaniu się do drugiego kawałka zostały mi zabrane i wyrzucone psu do miski. Na dodatek dostałam polecenie zrobienia kolacji. Przy odmówieniu, oburzenie i wśród krzyków oznajmienie że idzie sobie po kolacje, zostawiając mnie bez jedzenia.

Niby zwykłe zdenerwowanie, ale w końcu on złapał za ten koniec, podniósł i już szedł wraz ze mną z daniem. Przecież mógł powiedzieć, że przerwie się pergamin czy coś. Jedyne co to usłyszałam „Bo Ty k**wa nie myślisz! Nie można było tego położyć na desce! Ty i Twoje je**ne pomysły! Zrób mi teraz k**wa kolacje! … ”

Niestety to nie jest jedyna rzecz, codziennie spotykam się z krytyką, pogardą, krzykami, zrzuceniem winy na mnie, niszczeniem moich rzeczy … a zarazem z uśmiechem, żartami podchodzi do mnie jak gdyby nigdy nic.
To trudna sytuacja, z pewnością nikomu tego nie życzę, ale chciałabym poznać kogoś kto jest w takiej samej sytuacji jak ja.